Szungit podsumowanie

Szungit, czyli rodzaj węgla o potencjalnie najwyższej zawartości carbonu.

Można go używać do wody aby wpłynął na jej smak lub ją filtrował.
Kupuje się je w postaci kamyczków i po odpowiednim przygotowaniu, dodaje do dzbanka z wodą i zostawia na 24h lub dłużej.

W moim przypadku, zakupiłem 30g szungitu szlachetnego (tego z najwyższą zawartością carbonu) i zostawiałem w 1.5l dzbanku.
W teorii taki szungit najlepszej jakości można używać w nieskończoność i jedynie co jakiś czas go "zresetować" aby pozbyć się z niego minerałów które potencjalnie z wody wchłonął.
Koszt to 40zł za 10g także tania rzecz to nie jest.
Poleca się używać z 10-20g na 1l wody. Czym więcej tym działanie ma być szybsze i lepsze.

Szungit standardowy posiada carbonu mniej i działa gorzej. Do tego co jakiś czas trzeba go wymieniać na zupełnie nowy. Tym samym kosztuje znacznie taniej.

Testowałem jak taka szungitowa woda smakuje na czysto, oraz co najważniejsze w tym przypadku – na herbacie.
Używałem wody z kranu oraz filtrowanej.

Na start warto tutaj powiedzieć że po 1: Szungit posiada gorsze właściwości filtrujące wodę niż węgiel aktywny. Czyli zwykły dzbanek filtrujący lepiej sobie z tym poradzi.
Po 2: Prawidłowy system filtracji zawsze stosuje zasadę, czym drobniejsze cząsteczki tym lepiej.
Czyli prawidłowy system filtracji szungitowej, powinien mieć go w bardzo drobnej formie i wodę powinno się przez niego przelewać. Ta sama zasada co w dzbankach filtrujących.
Wrzucenie kamyczków do wody nie jest prawidłową filtracją.
W jakimś stopniu filtracja może tutaj zajść, ale daleko jej do efektywności prawidłowego systemu.

Kolejna kwestia.
Woda po wystawieniu na tlen, będzie z czasem psuła swój smak.
Jeśli nalejecie do szklanki wodę z kranu i zostawicie na noc, następnego dnia będzie smakować znacznie gorzej.
Ten efekt jest szczególnie widoczny na wodzie filtrowanej która często już po kilku godzinach może smakować znacznie gorzej. A po całej nocy tragicznie.

Skąd wiedzieć czy szungit działa?
Po ilości bąbelków w dzbanku. Jeśli działa to po jakimś czasie w dzbanku powinny pojawiać się bąbelki.
Z moich obserwacji wynika, że ilość bąbelków bezpośrednio koreluje z efektem działania. Czym więcej bąbelków, tym lepiej zadziałał.
Ale spotkałem się z różnymi opiniami na ten temat.
Słyszałem że po jakimś czasie używania szungitu, ilość bąbelków będzie maleć i nie ma to wpływu na jego działanie.
Ale moje obserwacje mówią co innego, ponieważ za każdym razem była tu korelacja i kiedy woda posiadała mniej bąbelków, smakowała gorzej.

Co jeszcze z nich wynika?

Woda kranowa: Po 24h z szungitem smakowała ewidentnie lepiej niż czysta woda kranowa zostawiona po 24h oraz także lepiej niż świeża kranowa.
Ale niestety ciężkość i gęstość tej wody dalej była wysoka (czyli słabo się przefiltrowała) i poprawa smaku aż tak ogromna nie była.
Pić bym jej nie pił, a już na pewno nie zaparzył na niej herbaty.

Przefiltrowana woda kranowa (dzbankiem filtrującym) i zostawiona na 24h z szungitem: Tutaj względem zwykłej wody filtrowanej bez szungitu zostawionej na 24h różnica ogromna. Ta zwykła jest nie wypijalna po takim czasie.
A względem świeżo przefiltrowanej… smak był minimalnie inny a konsystencja odrobinę bardziej miękka i gładka.
Czyli trochę się faktycznie woda poprawiła ale nie była to duża różnica.

Tutaj zaznaczam że najkrótszy czas w którym testowałem szungit to 9h. Także 12h, 16h, kończąc na 24h.
Po 9h jakiś efekt na wodzie także był, ale po 24h jednak lepszy.
W próbach na 48h nie odczułem aby coś się poprawiło względem 24h. Wręcz przeciwnie, było gorzej.
Słyszałem też aby spróbować zostawić to na 4 dni, ponieważ niektórzy tak robią.
Ale na ten moment się poddałem. Może później i zaktualizuję posta.

Mówi nam to że:
– Szungit w wodzie ewidentnie poprawia psucie się smaku zleżałej wody z czasem.
– Minimalnie może przefiltrować wodę i poprawić jej konsystencję.
– Odrobinę wpłynąć na poprawę smaku wody.

Ale co najważniejsze, jaki wpływ miała ta woda na herbatę?
Przetestowałem na niej różne typy herbat i herbaty które już dobrze znam.
I tutaj efekt był większy niż na czystej wodzie.
Herbaty wychodziły bardziej czyste w smaku a ich konsystencja bardziej miękka. Fajnie się wygładzały.
Nie był to co prawda jakiś ogromny efekt, ponieważ jednak dość mały i bardzo możliwe że sporo osób zupełnie by go nie poczuło. Ale jednak efekt był.
I tak jak ogólnie jest to pozytywny wpływ na herbatę, to tak nie do każdej to pasowało.
Na herbatach bardziej gęstych jak shu, sprawienie że ta gęstość jest mniejsza zupełnie nie pasowało.
To samo w przypadku hong oolong, starszych sheng itp herbat.
Efekt z kolei pasował do herbat które już normalnie miały lżejszą konsystencje oraz były delikatniejsze lub bardziej aromatyczne w smaku.
Np z czarnych herbat wybrałbym tu bardziej gruzińską lub jakąś z oolongowego kultywaru, aniżeli dian hong czy jakąś z drzew.
Tak więc trzeba się samemu pobawić i zobaczyć na jakiej herbacie ten efekt będzie nam pasował.

Z minusów miałem wrażenie że czasami goryczka herbat była podbita na tej wodzie, co mi bardziej przeszkadzało.
Miałem też wrażenie że woda szungitowa smakuje bardziej mineralnie niż czysta filtrowana.
Może być tak, że szungit dodaje trochę minerałów wodzie(?).

Ale co najważniejsze na koniec… efektywność mojego szungitu po około 3-4 tygodniach, nagle zmalała.
Po 24h trzymania szungitu w wodzie, ilość bąbelków się zmniejszyła i kiedy było ich mniej, to smak także nie był lepszy. A wręcz przeciwnie, smakował niezbyt dobrze jak po prostu zleżałej wody.
Zostawienie szungitu w wodzie na dłużej tego nie poprawiło.
Zresetowanie szungitu dało za to efekt. Czyli przepłukanie go odpowiednio, wysuszenie i użycie po jakimś czasie.
Po takim zabiegu efektywność wróciła.
Ale niestety po kilku dniach znowu zmalała.
I na tym etapie się chwilowo poddałem. Jeszcze co prawda do niego wrócę i spróbuję też potrzymać w wodzie dłużej aby zobaczyć efekt, ale to już później.
Na ten moment kończę z pewną desatysfakcją.
Jak tak sobie też myślę, to jeśli miałbym używać go na dłużej, to raczej wolałbym aby kamyczków było jeszcze więcej.
Bo tak jak na tych 30g efekt był, to tak fajnie gdyby był jeszcze większy i działał szybciej.
Ale czy warto? Ponieważ swoje to jednak kosztuje a i tak trzeba używać go na wodzie już przefiltrowanej.
A efekt i tak nie jest przeogromny.
Zdecydujcie sami.

A ja zapraszam was do drugiego materiału który pojawi się niedługo.
Tym razem o podobnej zabawie, ale z węglem bambusowym.

Facebook udostępnia publicznie 5 z 13 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →

Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *