Wyjazd 09-14 Luty Łódź-Warszawa 02/2023 Cz1. 09-11 Luty

Cz1. 09-11 Luty.

Podsumowanie Lutowych wyjazdów.
Tak… mamy aktualnie już lipiec a ja dopiero podsumowuje pierwszy większy wyjazd w tym roku z lutego… ostatnio mam trudności ze wszystkimi wpisami i jestem w tyle.

Tak czy inaczej, luty był dla mnie całościowo intensywny wyjazdowo, bo właściwie większość miesiąca byłem poza domem.
Miałem dwa wyjazdy jeden po drugim z około 4 dniową przerwą u siebie, a więc było ciekawie i zabieganie.

Tutaj opis pierwszego wyjazdu z tytułem “Łódź-Warszawa” – a dokładniej jego części pierwszej.
Głównym celem było spotkanie z Wojtkiem z TheTea.pl z którym już dość jakiś czas temu zapowiedziałem że muszę go kiedyś odwiedzić.
I ja, jak to ja – jadąc w jednym kierunku, muszę przy okazji obskoczyć wszystkich innych w okolicy, przez co ludzi i spotkań w tym wyjeździe namnożyło się znacznie więcej.
Piszę to niestety już po kilku miesiącach a więc nie pamiętam wszystkiego tak dokładnie i cały wyjazd opisze krócej niż zazwyczaj.

Podróż zaczyna się 09 lutego, chyba jakoś z rana. Następnie około 8? godzinny pociąg do Łodzi, dotarcie pod wieczór, chyba wzięcie czegoś do jedzenia? i od razu pójście do znajomych u których nocowałem. Marta z Dominikiem i Sebuś 🙂 fajniutko. Spędziliśmy fajnie czas przy herbacie do końca dnia.

10 luty.
Wstanie z rana, ogarnięcie się i od razu pójście do Wojtka. Spędzenie razem fajnie czasu przy samych herbatach z var dehongensis, tak prezentacyjnie. Zapoznanie się, pooglądanie herbat, ciekawe rozmowy i wymacanie kolekcji Yixingów Wojtka ;P
Bardzo fajne i udane spotkanie które mimo iż lepiej teraz nie opisze, to wspominam bardzo dobrze. Wojtek fajny człowiek! strasznie sympatyczny herbaciarz! a herbaty samej najwyższej jakości, nic tylko kupować!
Pite herbaty były o tyle aromatyczne, że później z Wojtkiem przez pół dnia czuliśmy jeszcze ich posmak w ustach! 😀

Po spotkaniu zajście po jedzonko w mieście a po tym powrót do kochanych noclego-dawców i ponownie fajne spędzenie z nimi reszty dnia przy dobrych herbatach!

11 luty.
Wstanie bardzo wcześnie rano, tak aby od razu przejechać się do Warszawy.
Na miejscu jedzenie i pierwsze spotkanie o około 12?, tym razem z Ivan Sitsko • Feng Shui posiedzieliśmy w Herbaty Czas ! spokojne spotkanie w przyjemnym klimacie sklepiku przy fajnej heicha.
Z Ivanem można w spokojnym klimacie przesiadywać na długo 🙂 chociaż w tym przypadku aż jednak było za krótko

I tak jak o około 12 przywitałem Ivana, tak od tej godziny było już intensywnie… bieganie od jednego spotkania do drugiego.
Po Ivanie od razu spotkanko z Otto Koblass z ARTI UNICI handcrafted – ciekawe spotkanie. Daniel jak to Daniel ma w zwyczaju, pisze do różnych przypadkowych lub mniej przypadkowych ludzi “Hej, spotkajmy się przy herbacie!”. I tak właśnie było tutaj, Otto miałem już w znajomych od jakiegoś czasu, nie wiem nawet czemu. Wymieniliśmy kiedyś jedno zdanie przez messengera i tyle.
Jedyne co o nim dalej wiedziałem to to, że pracuje w Arti Unici, jest związany z herbatą oraz mieszka w Warszawie. A więc czemu by się nie spotkać i nie zapoznać?
Było to o tyle ciekawe, że jak się okazało, Otto jest właścicielem Arti Unici haha. A ja jako że nawet o samym Arti Unici nic więcej nie wiedziałem, to tutaj nie tyle co miałem zapoznać się z Otto, to do tego dowiedzieć się o Arti Unici z pierwszej ręki 🙂
A więc spotkanko jak najbardziej wyszło ciekawie.

Po tym spotkaniu od razu bieg na kolejne bez chwili wytchnienia, tym razem z Łukaszem Łyczek Herbaty z Moya Matcha wraz z żoną – Kamilą.
Tutaj już byliśmy bardziej ograniczeni z czasem a więc było trochę na szybko. Zrobiłem im małą prezentacje Pu’er shu. Ledwo daliśmy radę wypić co mieliśmy, ale było jak najbardziej miło!
Po tym dojazd na dworzec i czekanie na pociąg… i czekanie… i czekanie… niestety był dość późno i zanim wróciłem do Łodzi to była już z… 23? chyba nawet po.
A tak, pojechałem do Warszawy na spotkania i tego samego dnia wieczorem, powrót do noclegodawców w Łodzi. Wygodniej tak, tym bardziej że bagażu i herbat miałem całościowo więcej, a tak mogłem część rzeczy zostawić aby i po Warszawie z tym nie biegać.
Po dotarciu musiałem się jeszcze trochę spakować i zanim poszedłem spać to była już z 01:00.
A następnego dnia chyba na 7? 8? rano pociąg dalej… ze wszystkich podróży ten dzień wraz z przeskokiem z 10 lutego na niego, i z niego na 12 lutego był najbardziej intensywnym momentem jaki miałem do tej pory we wszystkich wyjazdach :p
Dość męcząco było, trochę za dużo sobie w Warszawie napchałem spotkań jedno po drugim, ale… przynajmniej było bardzo ciekawie i wartościowo!

Facebook udostępnia publicznie 5 z 9 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →

Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *