2023/05/20-22 Poznań na międzynarodowy Dzień herbaty
2023/05/20:
Stowarzyszenie Zaparzaj organizowało kocykowe spotkanie z tej okazji, dokładnie mówiąc 21 Maja.
Do Poznania musiałem przyjechać już dzień wcześniej, 20stego.
Około 10:30 wyjazd, po 14:00 byłem na miejscu i… nie mam totalnie pojęcia co przez ten czas robiłem… wiem że trochę czasu po przyjeździe, czekałem w parku przy dworcu.
Na około 18:00 miałem spotkanie z Ryszardem, a co robiłem do tej godziny…
Chyyybaaa to tego dnia dla jednego z Kisielów, przekazałem fajny zestawik Pu’er w prezencie. Tak na szybko, daje i idę dalej. Chyba tak właśnie było.
A więc… czekałem w parku, udałem się przekazać herbaty w prezencie, następnie zaszedłem do lidla przy Cytadeli aby kupić ciastka dla uzupełnienia cukru i… po tym na cytadelę, na planowane spotkanie z Ryszardem.
A kim jest Ryszard ktoś zapyta, już wam mówię kim jest! Ryszard! to jest dopiero człowiek!
Otóż jako że zawsze wychodzę naprzeciw poznawaniu nowych ludzi/herbaciarzy, rozwijaniu nowych znajomości jak i chęci dzielenia się tym cudownym zainteresowaniem z innymi – to przyjdzie mi nawiązywać nowe kontakty w najróżniejszy sposób.
W tym przypadku coś tam z Ryszardem wymieniłem z jedno zdanie w komentarzach, na którejś grupce herbacianej, kończąc je że trzeba się będzie kiedyś razem napić!
Taki to ze mnie człowiek, że z chęcią napije się z totalnie nieznanymi ludźmi i każdemu dam szansę.
Nie ważne kim jesteście, skąd pochodzicie i jaka jest wasza historia – herbata łączy ludzi.
Coś tam z nim zagadałem na messie i akurat los chciał, że jakiś czas później, właśnie tego dzisiejszego dnia – pasowało nam się spotkać.
Cytadela, godzina 18:00. Czas spotkania jednak się zaczął przedłużać, o 19:00 żarłem ciastka i czekałem. Może też być tak, że mieliśmy się spotkać o 19? Lub 20? tak czy inaczej od około 18:00 już czekałem na miejscu, a później jeszcze dłużej.
Ostatecznie padło na praktycznie godzinę 22:00 w parku różanym.
Czekałem tam na niego w półmroku, na jednej ławce z dala od lampy, aż w końcu się wyłonił zza drzewa.
Przywitaliśmy się, wypiliśmy jakąś chyba zieloną herbatę od TheTea.pl którą przyniósł ze sobą oraz się poznaliśmy. Bardzo ciekawe pierwsze spotkanie w takim klimacie. Piliśmy w mroku, nie widząc nawet liści co parzymy.
Ryszard opowiedział mi jego historię herbacianą i cóż to była za historia!
Przez różne rzeczy do kawy, przez zioła, kończąc na herbacie. Czy też może przez zioła do kawy, z kawy na herbatę… jakoś tak to szło… tak czy inaczej bardzo kręta i ciekawa ścieżka, której dokładne detale, zostawię dla siebie 🙂
I to pięknie pokazuje, jak różne osobistości z różnego grona, herbata ze sobą łączy i zbiera w jedno.
Ostatecznie spotkanie zakończyło się gdzieś po 23:00, mam selfie w ciemności z 23:57 i zakładam że było ono zrobione, jeszcze przed busem na mój nocleg.
Poszedłem spać pewnie późno.
2023/05/21:
Kocykowe spotkanie Zaparzajowe, zaczynało się około godziny 11:30.
Pierwsze zdjęcie gdzie już piliśmy, mam o godzinie 12:19.
Oficjalnie kończyło się ono chyba o 15:00? Lub 15:30? Ale w parę osób siedzieliśmy jeszcze do jakiejś 18:30.
Dużo tu do powiedzenia nie mam… picie herbaty… było to zbyt dawno, a jak działo się więcej i sam się przebodźcowuję, to gorzej zapamiętuje detale.
To co pamiętam z głównego spotkania… dałem Martynie zestawik Pu’er shu, dla zapoznania z nimi, a ona mi matcha.
Sam jakieś herbaty parzyłem. Jola zaparzyła dla nas dwie świetne wakocha i… pokazała nam jedną “dziwną” wakocha – to to, co w sumie najbardziej z głównej części spotkania zapamiętałem. “Dziwna” wakocha Joli 🙂
Otóż mówiła nam że posiada taką herbatę, coś się jej w niej nie podoba, jest jakaś taka inna, dziwna, nietypowa i w ogóle to jej nie smakuje.
Przyniosła i powiedziała że może nam zaparzy. Ale… ostatecznie tego nie zrobiła :< zaparzyła 2 świetne wakocha, a na tą już czasu nie starczyło. Ale… przynajmniej powąchałem! i o jeju! ależ to ciekawie pachniało! od razu mnie osobiście przekonała do wypicia! Wszystko herbaciane to, co dziwne, inne, nietypowe – to ja ja ja!
Pytałem czy może chociaż udostępni mi jej porcję… ale nie podzieliła się :< powiedziała za to, że może kiedyś jeszcze będzie okazja, aby wspólnie wypić.
I tak oto, rozpoczyna się historia “dziwnej” wakocha. Kontynuacja będzie później… a zwieńczenie… chyba z około rok później. W którymś poście w przyszłości do niej wrócimy.
Tutaj powiem jedynie, że od tego dnia marzyła mi się ta herbata i przez następne miesiące miałem ją w głowie i serduszku 😀
Słońce tamtego dnia piekło niesamowicie i totalnie się spaliłem, chyba jak nigdy w życiu…
dopiero jak oficjalne spotkanie kocykowe się skończyło, to z resztą osób przenieśliśmy się w cień.
Tutaj wraca historia herbacianego papierosa, którego w jednym z poprzednich wyjazdów, dostałem od Rafała. Wziąłem go ze sobą, ponieważ jedna osoba chciała go spróbować, jedna z trzech sztuk jakie miałem.
Skończyło się na dwóch osobach które go spróbowały (:
Ja nie, żeby nie było, ja jedynie powąchałem i zrobiłem sobie fotę. Jaki werdykt? Taki że capi niesamowicie i równie źle smakuje haha.
Wypiliśmy tam jeszcze parę herbat, minimum 2 liu bao i jednego shu i… tyle było z dnia herbaty.
W noclegu o około 20:30, odpoczynek.
2023/05/22:
Ostatniego dnia wypiłem jeszcze z jedną-dwie herbaty z Andrzejem i gdzieś o… 16? Wyjechałem z Poznania do siebie.
Facebook udostępnia publicznie 5 z 29 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.




