Relacja z festiwalu Festiwal Herbaty Zaparzaj 2025 // Zaparzaj 2025 Tea Festival // Poznań Dzień 1

Dzień 1 Sobota (13/09/2025)

Pobudka na 08:00, pociąg o 09:31, dotarcie do Poznania na 13:00. Wzięcie jedzenia na wynos, dotarcie na festiwal – około 14:00.
Tak więc pierwszego dnia połowa festiwalu mnie ominęła, ale taki plan podróży pasował mi najbardziej.

Standardowo jechałem z nadmiarem herbat, różne zestawy i rozdawajki dla znajomych.
Trochę może i nawet przesadziłem, bo miejsca zaczęło w bagażu brakować 😆
Cały plecak pełny + furoshiki – chusta/torba którą noszę u pasa.
Trochę ciężko to później ogarniać co, dla kogo i mieć ładny porządek w bagażu (nawet jeśli mam je dobrze posortowane).
Ale najważniejsze jest abyście mieli herbaty i się nimi później cieszyli 🙂
Liczyłem przez to że pierwszego dnia uda mi się większość ludziom rozdać i w sumie się to udało. Chociaż… pomimo rozdania i tak miałem stałe zamieszanie w bagażu przez resztę festiwalu 😵‍💫 bo tyle co rozdałem, tyle także zacząłem dostawać od różnych znajomych 😅

Po przybyciu na festiwal chwilę pochodziłem i obeznałem się co gdzie i jak oraz przywitałem parę osób.
Niestety w tym roku był pewien problem z rozłożeniem festiwalu i wszystko było od siebie zbyt oddalone oraz porozrzucane.
Były ku temu co prawda powody niezależne od organizatorów czemu było to tak, a nie inaczej, ale nie zmienia to faktu że jednak mocno to przeszkadzało.
Ludzie także byli przez to bardziej porozrzucani i oddaleni. Także trafienie na każdego kogo się chciało było ciężkie.
W poprzednim roku punkt info/wody, kocyki oraz wystawcy byli w jednym miejscu, zaraz obok siebie. Jedynie sale w słodowni pod kilka warsztatów były oddalone.
A w tym roku, no niestety wszystko od siebie było pooddalane.
Dystans pomiędzy słodownią a górką z namiotami (wystawcami) był zbyt duży.
Ogólna organizacja ze strony zaparzaj była jak najbardziej w porządku i tutaj wykonali dobrą robotę jak stale co roku 🙂 jedynie problem był z rozmiejscowieniem wszystkiego.

Miałem około 30min na pochodzenie i o 14:30 zaszedłem na planowane Zaparzaj w sieci na kocykach! Prowadzone przez Krzyśka ze stowarzyszenia.
Tutaj posiedziałem do około… 15:30-16:00
Krzysiek zaparzył: Bi luo chun (której odmówiłem ponieważ już ją znałem i nie zrobiła na mnie wrażenia), zieloną gaba oraz jakieś liu bao.
Ja zaparzyłem huang jin gui hong oraz własnorecznie prażoną tgy która słabo wyszła. Moja HJG hong była tym samym pierwszą herbatą jaką wypiłem na festiwalu.
W którymś momencie podszedłem także podzielić się tą herbatą z Petr Sič który siedział obok i poznać go na żywo. Chwilkę z nim posiedziałem, wypiłem czarkę gruzińskiej czarnej jego wykonania po czym wróciłem na kocyk pierwotny.
Agata która także brała udział w spotkaniu zaparzyła bardzo fajnego oriental beauty z Yunnanu. Ta herbata wygrała całą sobotę i później nie mogłem wyzbyć się jej aromatu z czarki 😀
Przez czas trwania spotkania rozdałem przy okazji parę zestawów herbat dla znajomych którzy się tu pojawili.

Po skończeniu kocykowania poszedłem na (czy też za) stoisko @herbatyznepalu gdzie z Mateusz Politański zaparzyłem od niego dwie herbaty które miałem spróbować: White panda oraz golden peaks.
Ta biała w sumie jest niczym baimudan z wyczuwalnym pąkowym smakiem. Jedynie na drugim planie miała jeden smaczek który mi nie pasował.
Czarna z kolei była nawet fajnie esencjonalna i gęsta, małe skojarzenia z Assamem ale bez aż takiej mocy jednak. Całkiem w porządku, powiedziałbym że jedna z lepszych od nich aktualnie.
Fajnie było też przede wszystkim przywitać się z Mateuszem na żywo 🙂
Moje parzenia jego herbat także go co nieco pozytywnie zaskoczyły.
Posiedziałem z nim do przed 17:00 i na 17:00 poszedłem na quiz organizowany przez Antoniego z Teasome

17:00 podchodzę pod drzewo gdzie miał odbywać się quiz.
Widzę siedzi Antoni, jakiś człowiek, oraz wolontariusz i widząc ich, już w głowie wiem co jest na rzeczy.
Patrzę się na nich, oni na mnie i to spojrzenie dalej to dopowiedziało.
Odzywam się: Nikt inny nie przyszedł?
Heh, wygląda na to że dużo chętnych na quiz się nie znalazło.
Poczekaliśmy jeszcze chwilę… przyszła jeszcze jedna osoba, Krzysiek.
I o ile się nie mylę wolontariusz dołączył do quizu. Tak więc łącznie ze mną uczestników było trzech.
A co zabawne, Antoni przewidział nagrody dla pierwszych 3 miejsc z najlepszym wynikiem.
Tak więc nieważne co, każdy z nas był wygranym :p
Quiz… matko, kosmiczne pytania. Nie wiem skąd Antoni je bierze, ale ma ich długą listę.
Ja przy takich wymiękam, to nie rzeczy które w herbacianej wiedzy mam szczególnie w głowie.
Chociaż do kilku z nich mógłbym dyskutować na ile można się z nimi zgodzić.
Było ich 21 a ja prawidłowo odpowiedziałem na… 4-5 około. Ale to nie były takie odpowiedzi których byłem pewien, bardziej parę razy strzelałem. Lub mniej więcej coś kojarzyłem.
I najwidoczniej tyle prawidłowych odpowiedzi, sprawiło że wygrałem 😯 sam nie dowierzałem jak na końcu Antoni mnie wytypował.
Fajnie 🙂 no Chociaż to nie była taka satysfakcjonująca wygrana. Bardziej wygrana na zasadzie -innym poszło gorzej od ciebie- oraz trochę szczęścia do tego.
Wygraną były 3 czarki oraz opakowanie herbaty z ich sklepu. Obydwie rzeczy mogłem sobie wybrać. Czarki właściwie wybrałem z zamysłem rozdania ich dalej w prezencie, nie były mocno w moim stylu ale wiem że innym się takie podobają. Dwie z nich zobaczycie na zdjęciach. Jedna z nich trafiła do znajomej – Emilii. A kolejne dwie zostały chwilowo ze mną.
Z trzema czarkami będzie jeszcze historia następnego dnia.
A jeśli chodzi o herbatę, to patrząc się co mają na stoisku, odpowiedź musiała być tylko jedna: Hong hu poproszę!
*Antoni rozgląda się po opakowaniach i kartonie*
"No przykro mi Danielu, akurat nam się cała skończyła"
😢 smuteczek.
Chwila chwila "Ale przecież widzę że macie jeszcze tutaj, o tutaj w słoiku"
Hehe ponieważ na stoisku prezentacyjnie mieli do szklanych słoików rozsypane herbaty z oferty. I udało mi się przekonać Antoniego aby mi te zbierki dał 😆 oczywiście, gorzej na tym wyszedłem. Było tam jej około 15g, czyli mniej niż w pełnym opakowaniu. Ale czego się nie robi dla hong yu 🙂 akurat mi się skończyła a miałem ochotę.
🤏 tyle też brakowało abym dostał wraz ze słoikiem bo Antoni nie miał mi w co jej przesypać. Mógłbym się wtedy chwalić herbacianym znajomym że wszedłem w posiadanie teasomowego słoika.
Ale odmówiłem z uwagi płaczącego miejsca w plecaku i po prostu dałem swoje puste opakowanie w które mi ją przesypał.

Jest po 18:00 wystawcy się już zbierają, ludzie rozchodzą. Dzień się już kończy a ja zaparzyłem tylko 2 herbaty i nawet się jeszcze z każdym nie przywitałem ah… zbyt szybko ta sobota minęła.
Na koniec z Andrei Osipau i Kak Tak zrobiliśmy małe after party w trójkę.
Mariusz zaparzył liu bao 1990 z TheTea.pl a ja czarnego yesheng oraz hojicha light roast.
Na chwilę wpadł Mateusz, na chwilę później Rafał Przybylok i w końcu pod koniec dnia udało mi się z Rafałem przywitać.
Tak samo jak i z Ivan Sitsko dopiero co oraz wymienić herbatami.
Łącznie tylko 4 herbaty zaparzyłem i dużo osób jeszcze nie zobaczyłem.
Po herbacie chłopaki się rozeszli tak samo jak wszyscy inni ludzie.
Na koniec posiedziałem sobie jeszcze chwilę z wolontariuszami i odpocząłem, zjadłem, sprawdziłem drogę do hostelu.
Obok mnie w pewnym momencie dosiadł się jeszcze Petr i wymieniliśmy parę zdań.
Ale nic szczególnego, ja już byłem dość zmęczony i nie miałem głowy do sensownych rozmów. Strasznie mocno się przebodzcowałem tego dnia.
Z festiwalu zawinąłem się dopiero około 20:00(?) I kawałek przeszedłem się z Emilią, ponieważ mieliśmy w tym samym kierunku.
Obydwoje człapaliśmy zmęczeni po całym dniu.

Hostel, ogarnięcie się, popisanie chwilę z ludźmi, wrzucenie relacji i takie tam przed snem.
Koniec pierwszego dnia festiwalu.

Facebook udostępnia publicznie 5 z 13 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →

Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *