Aged Anxi Tanbei Tie Guan Yin 2014 TheTea.pl
Dostałem od Wojtka trochę "prochów" czyli pokruszonych liści z dna worka. Takich które normalnie do sprzedaży by nie trafiły.
Ale trochę całych liści się znalazło, tutaj relacja głównie z takich.
Unikalna herbata ponieważ aktualnie już się zbytnio TGY w tym stylu nie produkuje. Otwarte liście i do tego bardziej prażone nad węglem drzewnym, tutaj według mnie to takie lekkie-średnie prażenie. Ogólnie średnie, ale posiadające w sobie coś lekkiego. Zapewne efekt konkretnych parametrów prażenia.
Chociaż ktoś pewnie i powie że dla niego to już prażenie mocne.
Przypomina przez to lżej prażone yancha.
Do tego leżakowana już 10 lat.
Wszystko to daje nam herbatę dość złożoną.
Chociaż pełne liście w porównaniu do prochów, mają bardziej stabilny smak.
Po kolei:
Suche liście: Fajna słodycz i aromatyczność. Dobry balans i odczucie. Przypieczone orzechy laskowe ale także cięższe palono-węglowe nuty.
Lekko kwiaty i bardziej suszone owoce w śliwki.
Ocieplone: Prażenie z orzeszkami, śliwka oraz w prochach mocny aromat roztopionej czekolady.
Mokre: Na pokrywce słodziutka śmietanka z soczystymi orzechami laskowymi oraz kwiatami – bardzo przyjemne nuty.
W środku gaiwana dzieje się mniej, trochę kwiaty i prażenie.
Warto powiedzieć że kwiatowe nuty są tu w formie zwiędłych kwiatów lub narcyzów – dokładnie to samo co w prażonych shui xian.
Od tej strony oraz trochę "smołowego" w aromacie prażenia, mamy tu większe podobieństwa z yancha.
Smak: Połączenie wszystkiego co w zapachu.
Pełne liście dają dobrze zbalansowany napar o dobrej formie, odczuciu oraz jakości. Lekko gęsty i przyjemnie miękki, gładki w konsystencji.
Ale na pewien sposób lekki, kwiatowy i słodki.
Herbata ma w sobie jeszcze dużo z czystych liści bez prażenia. Przez co może być dobra dla tych co mniej lubią ciężkość mocniej prażonych oolong.
W smaku w aromacie mamy te zwiędłe kwiaty, śmietankę oraz soczyste orzechy laskowe.
Czyli trochę połączenie nut z jasnych oolong, a trochę jak w średnio prażonych Tajwanskich.
Co daje całkiem aromatyczną herbatę.
Śmietanka ze słodyczą szczególnie fajnie rozwija się i pozostaje w posmaku.
Do tego oczywiście mamy prażenie w formie w formie węglowo-smołowej ale dość lekkiej, nie drażniącej.
Oraz nuty zbożowe.
Od leżakowania herbata posiada pewną głębie i gęstość oraz lekko nuty owocowe: Pigwa, żurawina. Ale jak na 10 lat leżakowania, to według mnie dość mało tych aromatów tutaj jest. Na ślepo bym pewnie nie zgadł 10 lat.
Łącznie całkiem smaczna herbata.
Prochy i te pokruszone liście z kolei, doświadczenie dają już mocno inne.
Napar wychodzi bardziej gęsty i ciężki bez tej aż tak dobrej jakościowej formy, miękkości oraz gładkości. Pogorszony balans, większa goryczka i drapiąca forma – czyli standardowe cechy pokruszonej herbaty.
Ale za to jest bardziej pełny, głęboki i złożony tym samym ze znacznie mocniejszym klimatem leżakowania.
Złożony ponieważ jest tu więcej do poczucia i zastanowienia się.
Suszone owoce ze śliwką znacznie mocniej tu wychodzą i są tym samym całkiem fajne.
Herbata nie jest już tak lekka, kwiatowa ani śmietankowa. Soczystych orzechów laskowych także brak – bardziej już takie mocniej spieczone.
Goryczka ma formę goryczki z błony i skórki orzechów.
Palone nuty także mocniejsze.
Trochę zajęło mi wymyślenie parzenia abym był zadowolony z jego balansu.
5g-250ml-1min a drugie 3min daje całkiem fajny efekt.
I mimo że takie pokruszone liście wprowadzają do naparu dużo minusów i mocno pogarszają "jakość" naparu – to dalej jest to herbata dobrej jakości i to nie jest tak że jest nie smaczna.
Głębia naparu i owoce jakie tutaj otrzymujemy nadają bardzo fajnego klimatu i lubię efekt "odświeżenia" umysłu jaki mi ona daje.
To taki efekt za który cenię niektóre herbaty.
Kiedy czuję się "wyprany", myśli mi się gorzej i chcę odpocząć – takie herbaty poprawiają mi wtedy trzeźwość umysłu i nadają dalszej energii do działania.
Na porcji pełnych liści tego nie czułem.
W sumie myślę że takiej wersji także warto spróbować i mam trochę takich liści którymi mogę się podzielić 🙂
Tak więc jeśli ktoś wybiera się na festiwal Zaparzaj za miesiąc i by chciał – napiszcie mi wcześniej a przekażę.
Facebook udostępnia publicznie 5 z 10 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.




