Trà lược „Herbata zrobiona przez gotowanie”
Czyli zielona herbata z Wietnamu w której zatrzymanie utlenienia wykonuje się gorącą wodą, a następnie suszy nad węglem drzewnym.
Jest to sposób produkcji używany przez lokalnych mieszkańców w latach 50.
W tym przypadku ostatni raz była ona produkowana w latach 80.
Podczas gdy ja wszedłem w posiadanie porcji tej herbaty wykonanej przez Setha Seth G który wykonał na miejscu eksperymentalnie partię tej herbaty, używając tych starych technik.
Wiosna 2025
Prowincja Lam Dong
Materiał z drzew Assamica
Na tegorocznym festiwalu Zaparzaj, Robert Tomczyk zaskoczył mnie zdaniem, że ma dla mnie herbatę od Setha ponieważ widzieli się w chyba Sajgonie.
Minęła chwila po festiwalu i dzisiaj się za nią zabrałem.
Wrażenia:
Suche i ocieplone liście pachniały nazbyt dymnie i drapiąco. Jakby herbata przeszła dymem i popiołem.
Mokre pokazały jakieś warzywne nuty i dymność się złagodziła, ale dalej nie na tyle aby było to przyjemne dla nosa.
Na tym etapie dostałem od Setha informację o produkcji i fakcie że wrzucili liście na zbyt mocne ognisko aby je wysuszyć. Tak więc pokryło się to z moją sensoryką.
Liście są bardzo zielone, praktycznie bez żadnego utlenienia.
A napar bardzo jasny i zielonkawy.
W smaku już była łagodniejsza.
Na pierwszym planie uderza dymność, ale nie była przeszkadzająca.
A po niej zielono-warzywne nuty: Szpinak, kalarepa, brukselka. Ale nie był to ich czysty smak, a bardziej jak taka woda po ich gotowaniu.
Jak np bulion warzywny, taka rosołkowa była z wyższym umami.
Słodko-warzywna bez szczególnej goryczki.
Konsystencja bardzo płaska i nieprzyjemnie ciągnąca się, ale tym samym dość miękka i gładka.
Nie żeby była to jakaś wybitna herbata, ale tragiczna też nie była. Jako ciekawostkę dało się wypić i fajnie że miałem taką okazję, a Seth ją wyprodukował używając tych starych technik.
Facebook udostępnia publicznie 5 z 11 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.




