Kamairicha Sukkiri Aji od P. Shibamoto 2015
Czyli 10 letnia zielona herbata Japońska.
Dostałem ją ostatnio w Warszawie i ciekawie się złożyło, ponieważ już podobną herbatę posiadam.
Kamairicha od P. Shibamoto z tego samego rocznika, z tym że w wersji Kotteri (mocniejszej).
Tak więc jestem aktualnie szczęśliwym posiadaczem obu wersji 🙂
Wersja Kotteri którą już znałem, to herbata przełamująca standardy i pokazująca że leżakowana zielona herbata, także potrafi być ciekawa.
Tak więc byłem bardzo ciekaw tej wersji, Sukkiri.
I nie zawiodłem się, ponieważ jest to wyjątkowo dobra herbata!
Poniżej opis pełnego doświadczenia:
Suche liście gorszego materiału niż Kotteri, jakieś patyczki i mniej posortowane.
W zapachu ciekawie słodkie, zioła i kisiel czereśniowy. Już na start zaciekawiła.
Ocieplone liście pokazały kwiaty, co w połączeniu z czereśniami, stworzyło mi zapach tulipana.
Więcej słodyczy i lekko śmietanka – takie oolongowe zapachy. Ale w trochę zwiędłej i rustykalnej formie. Dość aromatyczny i złożony zapach.
Mokre liście posiadały to samo, ale w jeszcze lepszej formie. Mocno słodkie, aromatyczne i nawet perfumowe jak oolongi. Podbiła się śmietanka, owoce-czereśnie, kwiaty-tulipan – się ustabilizowały i zbalansowały. Zapach trochę baozhongowy – niesamowity.
Parzenie na gongfu w gaiwanie wrzątkiem.
Smak: Troszkę mniej aromatyczna i perfumowa niż zapach, ale zdecydowanie dalej złożona.
Wysoka słodycz, konsystencja świetnie miękka, gładka i kremowa z bardzo dobrym odczuciem naparu.
Na start dostajemy jasno-oolongowe aromaty jak w zapachu – śmietanka, jasne kwiaty, lekko tulipan, w tle czereśnie.
Ale co świetne, to fakt że po chwili zamieniają się one w cięższe nuty jak w jakimś gui fei oolong.
Tulipan się wzmacnia, pojawia się bardzo czysty i wyraźny smak miodu (gryczanego może?) z wysoką miodową słodyczą która zupełnie wypełnia usta. Po kilku parzeniach orzechy włoskie i lekko śliwka.
Niebywałe doświadczenie.
Tak jakby napić się baozhong i od razu z drugiej czarki wziąć łyczek gui fei.
Jedna z lepszych rzeczy jakie ostatnio piłem.
Zastanawiam się, czy z obu wersji tych herbat + czegoś jeszcze, nie zrobić jakiegoś warsztatu 🙂
Kraków anyone?
Facebook udostępnia publicznie 5 z 14 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.




