Bi Yu 2006 Shan Lin Xi Charcoal Roasted Oolong TheTea.pl

Pochodzenie: Shan Lin Xi, Nantou, Tajwan.
Zbiór: wiosna 2006
Odmiana krzewu: Bi Yu

Z leżakowanymi oolong mam różne doświadczenia, nie lubię kiedy pojawia się w nich nadmierna kwasowość kiedy leżakowanie było bardziej suche.
W tym właśnie na start od suchych liści, kwasowość dało się od razu poczuć.
Ale przez etap suchych, ocieplonych i mokrych liści – działo się także sporo więcej, co powoli rozwiewało moje wątpliwości.
Słodycz, gorycz i kwasowość później przewijała się w nosie na podobnym poziomie.
A w aromacie: suszone owoce, śliwka, morele. Miód, żywica. Wanilia, delikatnie śmietanka i przede wszystkim dominujące palone aromaty – smoła, węglowość, kadzidło w cięższej i gęstej formie zapachu, jakby się wdychało gęsty kłąb dymu.

Parametry:
4g, 100ml, 96°C, woda bambusowa.

Przechodzimy do smaku naparu i zaczyna się cała magia.
Moc, intensywność, nie mała goryczka i wysoka pełnia smaku. Smak uderzający na start, ale w pozytywny sposób.
Słodycz umiarkowana i kwasowość – na szczęście znacznie bardziej złagodzona niż zakładałem że będzie.
Chociaż przez kilka pierwszych parzeń potrafiła się czasami bardziej przebić.
Aromaty bardzo złożone, bogate i głębokie.
Przede wszystkim mocno palone w cięższej i gęstej formie jak w zapachu. Tak jakby się weszło do zadymionego pokoju lub wsadziło nosa w gęsty kłąb dymu.
Smoła, węglowość, mocniejsze kadzidło, palone drewno o specyficznym aromacie – ani to drewno owocowe, ani iglaste.
Palone łupiny kokosa.
A za tym mocnym palonym smakiem na przodzie, zaczynają się poszukiwania i odkrycia.
Owoce, śliwka, morela i szczególnie gruszka.
Kakao, gorzka czekolada i palony karmel gdzie goryczka w tej herbacie była w formie właśnie z palonego karmelu.
Sporo wanilii i lekko śmietanka w dalszym tle.
Mogę się też zgodzić z eukaliptusem z opisu Wojtka.
Posmak mocny, palony, smołowy, kadzidlany.

Smak dość czysty i dobrze zbalansowany jak na tak starego oolong.
Aromaty palone mimo że mocne, to nie były negatywnie gryzące.
Wręcz przeciwnie, miały bardziej artystyczną formę gdzie jedyne co, to podziwiać je w ustach niczym sztukę.
Moc i pełny smak utrzymywał się do samego końca sesji i tym samym herbata była dość wydajna.

Czy jest to najlepszy leżakowany oolong jakiego piłem? – bardzo możliwe.
Na pewno herbata doświadczenie, odświętna na specjalne okazje.
Na pewno także trafia do topki herbat aktualnego roku.
Ale czy jest to herbata dla każdego? Na pewno nie.
Wiem że przez moc i mocne palone aromaty, nie każdy będzie potrafił dostrzec to co w pełni ma do zaoferowania i jej głębie.

Facebook udostępnia publicznie 5 z 10 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →

Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *