Post o 5 wakocha 2024, herbatach czarnych Japońskich z różnych kultywarów
Dzięki Rafał Przybylok za sample!
Benifuki: Najbardziej powszechna i standardowa. Liście typowo drobno pokruszone. Mocny napar, pobudzający. Fruktozowa słodycz i wiśnie. Wszystko w całkiem dobrej formie i jakości.
Zarai: Fruktozowa słodycz, czereśnie w syropowej formie i trochę kwiaty. Na drugim planie krrmowy aromat mleczka skondensowanego (ale bez jego słodyczy). Taki lekko pieczony, może suszenie było tu troszkę mocniejsze.
Fajnie aromatycznie się to łączyło.
Lekko orzeszki i drewienko (bardziej wytrawne nuty) w tle.
Sayamakaori: Fruktozowa słodycz, dość mocna jak na mniej pokruszone liście. Najbardziej aromatyczny i jakościowy napar w lekko cukierkowej formie.
Wiśnie – delikatniejsze ale bardziej czyste i smaczniejsze niż w benifuki.
Więcej kwiatów z lekko różą.
Liście najbardziej całe i najładniejsze.
Asatsuyu: Zapach liści był fruktozowo-wiśniowo-goryczkowy. Ciekawe wiśnie ale w mniej aromatycznej, a bardziej goryczkowej formie. Co zapowiadało ciekawą i mocną herbatę.
Ale niestety smak był już nie zbyt dobry i po prostu dziwny. Jakiś… plastik? Popcorn, kukurydza. Nie wiem co tu się zadziało, ale nie dało się tego wypić.
Surugawase: Lekko wiśnie, ale głównie w stonowaną śliwkę to poszło. Bardzo zwykła herbata i mało się w niej działo. Mało aromatyczna i płaska. Konsystencja dość ciężka i sucha. Nie jest nie smaczna, ale nic lepszego w niej nie ma.
Gdybym miał je ułożyć od najlepszej do najgorszej:
1. Sayamakaori
2. Benifuki
3. Zarai
4. Surugawase
5. Asatsuyu
Facebook udostępnia publicznie 6 z 16 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.





