Opinie o Dobrejherbaty część 3 – Prażone oolong
1. Bao Zhong Heavy Roasted.
https://dobrejherbaty.pl/pl/p/Bao-Zhong-Heavy-Roasted/163
Na pierwszym planie czuć lekkie prażenie i całkiem sporą słodycz – orzeszki w miodzie i trochę siana. Aromat rozwija się w winno-wiśniowe, mineralne nutki i lekko inne owoce jak śliwka i figa. Na końcu pojawia się mocniejszy klimat prażenia – palone, mocniejsze nuty, a nawet i smar, smoła, olej silnikowy oraz opona (typowe nuty na mocniej prażone Tajwanskie oolong). Całość aromatów w ustach rozprowadza się dobrze, na całe usta. Na końcu jedynie i w posmaku, zostawiając lekko mocniejsze nutki. Jest to mocniej prażona herbata w klimacie Chinskich yancha z gór wuyi, ale bardziej stonowana w dół, delikatniejsza i z fantastycznie zbalansowanym prażeniem. Kojarzy się przez to jak coś pomiędzy yancha a Japońską hojicha. Z jednej strony palenie, winna wiśnia i mineralne nutki, a z drugiej orzeszki, miód i siano. Z technicznej strony, tak świetny balans w prażeniu jest majstersztykiem, który zapewne nie był łatwy w osiągnięciu.
Bardziej orzeszkowa.
—————————————————————————
2. Wenshan Rock Tea.
https://dobrejherbaty.pl/pl/p/Wenshan-Rock-Tea-2023/164
Ta herbata jest praktycznie tym samym co Baozhong heavy roast. Taka sama obróbka liści, jedynie kultywar i styl lekko inny. W teście porównawczym ta jest ciut mniej słodka, bardziej wytrawna, ma więcej nut przypraw korzennych (sprawa kultywaru) i więcej winnych. Bardziej może się przez to kojarzyć z yancha. Jest jednocześnie bardziej pełna. Baozhong heavy roast, miał z kolei więcej śmietankowych nut, które w tej Wenshan nie występują zupełnie. Obydwie mają bardzo świetnie prażenie oraz ogólnie są bardzo niezłe.
Ta także lepiej spisuje się na gaiwan, podczas gdy B heavy roast na czajniczek.
Bardziej winna.
—————————————————————————
3. Dong Ding Konkursowy (Trzy kwiaty śliwy).
https://dobrejherbaty.pl/pl/p/Dong-Ding-Konkursowy-Trzy-kwiaty-sliwy/201
Ta herbata jest całkiem fajna, ale nie daje natychmiastowego dużego efektu “wow”. Bardziej jest ona czymś do wypicia na spokojnie i do kontemplacji. Aromaty nie wybuchają w ustach, a bardziej czym więcej się jej pije, tym bardziej się wzmacniają. Nie jest to herbata na jedną-dwie czarki. Nutki na przekroju lekkiego/średniego prażenia: Nugat, beza, marakuja, brzoskwinia i jabłko w karmelu. Głównie takie cukrowe i owocowe. Ale znajdziemy tu też minimalnie kwiatków, ale lżejszych jak bławatek. W późniejszych parzeniach kwiat słonecznika. Słodycz jest umiarkowana, a gorycz wraz z paleniem, potrafi czasami wyjść aż za bardzo. Przez co powiedziałbym, że jest ona trochę wybredna w parzeniu. Chyba że ktoś lubi takie mocniejsze dymno-palone nuty. Lepiej używać z 90°C, a nie wrzątku.
—————————————————————————
4. Gui Fei oolong.
https://dobrejherbaty.pl/pl/p/Gui-Fei-oolong/202
Miód miód i jeszcze raz miód, ale lipowy. Słodycz i intensywny aromat miodu oraz lipy – tak intensywne aromaty że aż mdłe. Coś bardzo ciekawego, w czym mocno czuć gryzienie przez robaczki, którymi ta herbata się cechuje. Od strony lipy kojarzy się z aromatami aptecznymi/medycznymi. Do tego kwiaty, nuty pyłkowe, kwiat słonecznika oraz… sok brzozowy. W konsystencji gęsta, oblepiająca, gładka ale twarda w odczuciu. Aromaty lekko rozchodzą się w ustach, ale mocno w nich pozostają przez długi czas, osadzając się na policzkach i języku. Zdecydowanie coś wartego spróbowania i wyjątkowego. A za taką cenę?! Zdecydowanie!!
—————————————————————————
5. Jia Je Yun Lu.
https://dobrejherbaty.pl/pl/p/Jia-Je-Yun-Lu/204
Zapach liści, zwłaszcza mokrych w trakcie parzenia, jest absolutnie fenomenalny! To tak jak dostać przed nos, cały kolorowy bukiet kwiatów, jednocześnie oblany miodem. Coś cudownego dla nosa, po czym osobiście się zupełnie rozpływam~~ W smaku dzieje się równie dużo. Trochę ciemniejszych nut od większego utlenienia niczym w hong shui, duuużo kwiatów, miód i inne nuty ala’gui fei od gryzienia przez robaczki. Do tego karmel, palony karmel oraz… lekka rustykalność – troszkę jak w starszych, leżakowanych oolong. Bardzo aromatyczne i ciekawe połączenie, w którym dzieje się naprawdę dużo ciekawych rzeczy. Cuuuudooo. Dość słodka w formie słodyczy od miodu. Przy dłuższych parzeniach potrafi wyjść trochę goryczy. Lepiej użyć temperatury 90°C i uważać z długością parzenia. Trudniejsza i wybredna w parzeniu przez to. Herbata ogólnie z dużym potencjałem.
—————————————————————————
Podsumowanie: Uff… ciężkooo! tak jak w poprzednich podsumowaniach, znalazły się herbaty które nie trafiały w moje gusta, to tak tutaj… jest zupełnie odwrotnie. Według mnie Murat ma te prażone oolong, szczególnie fajne! do żadnej z tych herbat nie mogę się o nic przyczepić.
Wszystkie z nich, postawiłbym na równym poziomie i każdej z chęcią, kupiłbym więcej.
Jedyną z nich, która jest od tego odskocznią, jest Yun lu! Ponieważ prezentuje sobą coś więcej i dzieje się w niej całkiem sporo ciekawych rzeczy.
Nie tyle co wygrywa ona moje serce z tych wszystkich oolong, to do tego stawiam ją w topce herbat Dobrejherbaty (jakie do tej pory piłem).
Murat do tego oszalał (i mówiłem mu to osobiście) z tą ceną! 0.70g za 1g! to niecałe 18zł za 25g! Osobiście wyceniam ją znacznie drożej (:
Ale Murat to kochany człowiek, on chce abyście pili dobre(j) herbaty. Bardziej niż na tym zarabiać.
Drugą sprawą w rankingu, jest baozhong heavy roast oraz wenshan rock tea – są bardzo podobne i piło mi się je praktycznie tak samo. Ale… ciut minimalnie baozhong heavy roast, piło mi się lepiej. Stąd znalazł się pozycję wyżej.
Najdroższą herbatą z tej listy, jest konkursowy dong ding, który znalazł się u mnie na końcu.
Czy znaczy to w takim razie, gorzej o tej herbacie? – absolutnie nie.
Po prostu inne trafiły we mnie bardziej.
Od najlepszej do najgorszej według mnie, tak bym je uporządkował:
1. Jia Je Yun Lu.
2. Bao Zhong Heavy Roasted.
3. Wenshan Rock Tea.
4. Gui Fei oolong.
5. Dong Ding Konkursowy (Trzy kwiaty śliwy).
Facebook udostępnia publicznie 5 z 10 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.




