Pu-erh Sheng Longzhu z Jingmai ze zbiorów wiosny 2015
Czyli mój pierwszy sheng który… ostatecznie stał się moim trzecim!
A więc przy okazji opowiem o nim najpierw moją historie (zaległą ze spotkania herbacianego ;)) Jeśli ktoś nie jest zainteresowany to niech zjedzie niżej do opisu samej w sobie herbaty.
A więc ta herbata była dostępna do kupienia u eherbaty w 2018 roku i ja na początku tamtego roku, zakupiłem sobie dwie takie kuleczki.
Był to mój pierwszy pu-erh sheng z jakim kiedykolwiek miałem styczność i zamysł był taki aby był on także tym pierwszym którego kiedykolwiek spróbuje.
Ale… jako że chciałem aby moment spróbowania tej herbaty był bardziej specjalny to kuleczki sobie leżały i wyczekiwały odpowiedniej chwili.
W około połowie 2018 roku miałem spontaniczną ochotę wybrać się gdzieś, do jakiejś herbaciarni, zwłaszcza że w żadnej nigdy nie byłem i z innymi herbaciarzami też prawie że zerową styczność miałem.
Przeszukałem mapy google w mojej okolicy w poszukiwaniu jakiejś herbaciarni i najbardziej sensownym miastem (i jednocześnie najbliższym) wydał mi się Poznań, gdzie tam pewno miejsce po zdjęciach wydało mi się najbardziej sensowne "Art of tea" na ulicy Piekary 6.
A więc wyruszyłem w końcu ku przygodzie! i po dotarciu na miejsce – okazało się ono nadzwyczaj trafione, tak oto poznałem Anatola (właściciela Art of tea), człowieka całkiem ciekawego a o którym nigdy wcześniej nie słyszałem i moja pierwsza herbaciarnia w życiu była lepsza niż bym się mógł spodziewać.
Spędziłem tam łącznie prawie dwa dni – i pod koniec jak już się żegnałem i zbierałem do odejścia, Anatol poczęstował mnie jeszcze Pu-erh sheng – który to własnie w taki sposób stał się tym moim pierwszym sheng w życiu… do teraz pamiętam jego smaczek w ustach.
Przez następny czas longzhu sheng dalej wyczekiwał lepszej okazji aż w końcu pod koniec 2019 roku… zakupiłem kilka herbat od Anatola ze sklepu! w tym także 100g ciastko jeszcze innego sheng który to stał się tym moim drugim którego spróbowałem w życiu 😀
W tamtym okresie miałem kilku miesięczną przerwę od picia herbat, aż w końcu kiedy powróciłem do niej ponownie i się przyzwyczaiłem… w końcu! zdecydowałem się spróbować tego własnie longzhu, co nastąpiło gdzieś na początku tego miesiąca, dokładnie 2 maja.
A więc taka to historia o moim pierwszym sheng oraz także o tym sheng który miał być moim pierwszym a stał się tym trzecim.
Wracając do samej w sobie herbaty, jest ona sprasowana na "longzhu" – "smocze perły" czyli na kuleczki ważące około 9g.
Zaparzyłem tę herbatę oczywiście na gongfu i… zdecydowanie się nią nie zawiodłem.
Suche liście nie pachniały zbyt szczególnie.
Ocieplone też niezbyt mocno ale już można je trochę określić – goryczka-skóra ryby, słodycz-pomarańcz i delikatnie miodem.
Przepłukanie liści, pierwsze parzenie i zapach mokrych liści – goryczkowo-dymnie-staro, słodko-miodowo, owoce, kwiaty i mała kwaśność ale zapach dalej niezbyt intensywny.
Następnie spróbowanie pierwszego parzenia, drugiego, trzeciego i tak do kilkunastu.
Miała ona w sobie pewną goryczkę, dymność i kwaśność – co jest myślę dość typowe na niektóre sheng ale tutaj było tego w minimalnej ilości.
Był to najbardziej delikatny sheng jakiego piłem, był gładki, oblepiający usta i łatwo przechodził przez gardło.
Najbardziej był słodki, kwiatowy, owocowy…może troszkę pomarańcz? Bardzo dawał mi odczucie jak coś pomiędzy Białą słodką herbatą (bai mu dan) a jasnym oolong (tie guan yin, bao zhong) co bardzo mi się podobało.
Może też lekko ziołowy? a w posmaku pozostawiał dużą słodycz oraz aromat podobny który czułem w niektórych pu-erh shu oraz hong yu – mentol?
Pierwsze parzenia były najbardziej kwiatowo-owocowe.
W późniejszych parzeniach aromaty zamieniły się na bardziej owocowe, zielone/żółte owoce – stara gruszka?
A na końcu już w tych ostatnich wysuwało mi się więcej cytrusa, nawet zaczęła przypominać aromatem zielone herbaty z Yunnanu.
Kolor naparu bardzo blado-jasny a później zamienił się na pomarańczowy.
Liście po parzeniu całkiem dobrze zachowane o pełnej formie.
Była to bardzo udana herbata, fajny sheng i jedna z przyjemniejszych jakie piłem.
Została mi jeszcze druga kulka którą zostawię do wypicia za 15lat lub na jakąś specjalną okazję.
Dołączam oczywiście zdjęcia tej herbaty chociaż zdjęcia kulek w suchej formie niezbyt udanie mi wyszły, wydaje się być na nich bardziej ciemna niż w rzeczywistości.
Oraz także papierek w który jest ona zawinięta z przetłumaczonym tekstem, tak jakby był ktoś zainteresowany informacjami od producentów.
Facebook udostępnia publicznie 5 z 12 zdjęć tego wpisu. Pełna galeria →
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.




