Bagua Hong shui 2020 z Eherbaty!
Kontynuując wpisy na ten miesiąc o ciemnych oolongach ta herbata idzie na następny ogień.
Ciemny oolong hong shui z Tajwanu, Powiatu Nantou i tytułowego płaskowyżu Bagua z roku 2020.
Kultywar: Si ji chun.
Przyznam że był to jeden z ciekawszych ciemnych oolong jakie piłem, dość specyficzny i unikalny na tle herbat ogólnie.
Na początku nie oczekiwałem po nim zbyt wiele, z tego powodu za pierwszym razem zaparzyłem go tak jak "gorsze" ciemne oolong wychodziły mi dobrze… czyli na czajniczek!
4g-250ml-90 St.C-1 parzenie 1min, drugie 1,30min – Zaparzona w ten sposób była w porządku – Słodka bez goryczki ze słodkimi aromatami takimi jak: Cukier trzcinowy, miód (gryczany?) i w szczególności karmel! w drugim parzeniu trochę cynamon i kora.
Czyli wyszła tak jak można było zobaczyć w wielu komentarzach na stronie Eherbaty do tej herbaty – Chociaż tam ludzie bardziej porównywali ją z miodem gryczanym a ja bym jednak powiedział że był to bardziej karmel.
Była ok w takiej wersji… Ale!
Cała jej sztuka zaczyna się od gongfu!
W moim przypadku: 5g-100ml gaiwan-90 St.C-Przepłukanie-1 parzenie 15sec a każde kolejne wydłużać o około 15-20sec do około 7-8 parzenia (albo i dalej zależnie od tego jak "dbałe" parzenia wykonamy) – parzenia wydłużane o 15-20sec na gongfu mogą wydać się długie ale herbata jest i parzy się jednak dość delikatnie, na czajniczek w tamtych proporcjach była zbyt słaba.
Oh! i gongfu było świetne! może i nie był to aż tak bardzo mój klimat aromatów ale jednak… coś z czym się jeszcze w aż takiej postaci w herbacie nie spotkałem stąd było dla mnie bardziej przyjemne!
Ale po kolei, na początku miłe zaskoczenie w tej herbacie to jej cała konsystencją, struktura naparu, uczucie oraz oblicze… Bardzo przyjemnie delikatna, gładka, lekko gęsta, łatwo przechodzi przez gardło – bardzo na duży plus.
Bardzo słodka idąca w tę słodycz cukru trzcinowego i karmelu z małym także ich smaczkiem oraz miodu (tak samo jak wersja na czajniczek). Chociaż warto dodać że tak jak normalnie ciężko w niej o goryczkę, to tak jak się czasami zbytnio wydłużyło któreś parzenie na gongfu to faktycznie w znikomej ilości goryczka potrafi się pojawić.
I przechodząc do wielkiego finału, czyli tego co w tej herbacie się pojawiało na gongfu… żółte-zielone owoce! tropikalne owoce! dosłownie kwintesencja ananasa, kokosa, mango, papai… z małym także dodatkiem kory cynamonu!
Tak jak wspomniałem, nie jest to do końca mój klimat aromatów ale tutaj w połączeniu z cynamonem, słodko-karmelowymi aromatami oraz z jej delikatnością i świetną strukturą naparu dawała naprawdę bardzo świetne doświadczenie!
Jeśli ktoś nie chce gongfu to w wersji 2g-100ml gaiwan-90 St.C-1 parzenie 30sec i każde kolejne wydłużać o +30sec daje podobny rezultat aromatów (chociaż traci na pełni i strukturze naparu)
A więc herbata myślę warta spróbowania, ciekawa, inna.
Powinienem jeszcze dodać iż zapachy ocieplonych oraz mokrych liści też pachną podobnie – karmel, tropikalne owoce i cynamon.
Oraz jej przyjemnie żółty kolor naparu także tworzy jeszcze większy klimat tego typu owoców, aż pasowała by do wypicia na gorącej, słonecznej plaży heh.
Oceniam ją na 8/10, całkiem przyjemna i ciekawa.
Pierwotnie opublikowane na Facebooku: zobacz post i komentarze.



